Najszczęśliwszy bieg świata The Color Run Shine Tour 2018

color run

Pamiętam, jak rok temu trafiłam na relację z The Color Run 2017 w Gdyni. Podczas spaceru po bulwarze (a jakże! Standard 😀 ) zauważyliśmy mnóswo kolorowych smug i zastanawiałam się cóż to takiego i skąd się wzięło.

Wyjaśniło się wieczorem…jak zwykle – też standard 🙁

Obiecałam sobie, że jeśli impreza znów zawita do Gdyni to na bank z cała rodziną weźmiemy w niej udział!

*Między innymi dlatego powstał nasz portal. Powstał, aby o ciekawych wydarzeniach dowiadywać się ZANIM mają miejsce a nie już po 🙂 . I żeby mieć wybór, ponieważ wydarzeń jest multum i każdy znajdzie coś dla siebie. Nie filtrujemy, nie wartościujemy, wpisujemy co znajdziemy :)*

Jakiś czas temu, na Facebooku wyświetliło mi się zaproszenie właśnie na The Color Run 2018! Tym razem pod hasłem „Shine Tour”. Nie zastanawiałam się ani chwili! 15 września, 11:30, 4 bilety, bierzemy! Pakiety niestety trochę kosztują, ale ma to swoje plusy – o czym później. Pakiet dla dorosłych i dzieci powyżej 10 roku życia kosztował 85 zł (cena rosła im bliżej do biegu), a pakiet dziecięcy 45 zł. W skład pakietów wchodziły: koszulka, buff, paczka kolorowego proszku, medal, 2 tatuaże (złoty jednorożec i kolorowy napis HAPPY), numer startowy a to wszytsko zapakowane w worek firmowy :). Były też pakiety VIP, w skład których dodatkowo pakowano okulary typu aviator, złoty proszek i opaski na rękę. Niestety, kiedy kupowałam swoje bilety, pakiety rozszerzone były już wyprzedane. Jest też opcja zarejestrowania drużyny, ale na to potrzeba 4 osób z pełnym pakietem.

Idea biegu jest jedna – świetnie się bawić 🙂

Nie liczy się czas, można biec, można iść, można zabrać dziecko w wózku (inne „pojazdy” dziecięce nie są dozwolone ze względów bezpieczeństwa). Trasa liczy 5 km i biegła przez bulwar i skwerek. Ustawiono na niej stacje, na których rozbawieni wolontariusze radośnie obsypywali biegaczy kolorowymi proszkami – każda stacja miała inny. Posypywali hojnie, szczególnie srebrnym 🙂 długo jeszcze srebrne drobinki w domu będą mi przypominać o zabawie 😀

Nie było tłoku, ponieważ liczba biletów była ograniczona.

Dodatkowo, uczestnicy zostali podzieleni na dwie grupy już na etapie kupna bletów, aby uniknąć zamieszania. Co więcej, na trasę puszczano uczestników w mniejszych grupkach, również aby zminimalizować bałagan.

I cóż tu dużo mówić, było super!

Myślę, że głównie dlatego, że na The Color Run nie trafiają osoby przypadkowe. Każdy wie po co tam jest. Pisałam wcześniej o cenie pakietów – ponieważ trochę kosztują decyzja o uczestnictwie jest przemyślana. Z cała pewnością mogę stwierdzić, że naprawdę jest to najszczęśliwszy bieg na świecie! W życiu nie biegłam w tak fantastycznej atmosferze, bez spiny, bez marudzenia. Mimo usyfienia i wyglądu jak szaleńcy, humor dopisywał każdemu 🙂

Serdecznie polecam taki zastrzyk endorfin.

Tym bardziej, że można pokazać dzieciakom – przyzwyczajonym do rywalizacji, którą obserwują na każdym kroku – iż można też biec dla zabawy, nie dla wyniku. „Jak to mamo? Nikt nie liczy czasu?”. Nie synu, biegniemy, podskakujemy, ot tak, dla zabawy, bez czipów, bez elektronicznych trenerów :).

Do zobaczenia za rok na The Color Run 2019! Bez wahania kupuję bilety, jak tylko ruszą zapisy 🙂

Szukacie wydarzeń na weekend? Sprawdźcie kalendarz!

 

Polub nas i udostępnij: