Pieśni


Zwrot do matek, by nie szczędziły rózgi, bo w przeciwnym razie ich dzieci wyrosną na Don Juanów. Trzeba było posłać Don Juana do angielskiej szkoły… W ogóle Don Juan był niewinny, winni byli: matka, ochmistrzyni, ochmistrz, Julia, Alonso, czas i okoliczności. Juan
w Kadyksie spotyka wiele pięknych kobiet o pięknych mantylach, szalach i łydkach. Jego matka zakłada z nudów szkółkę niedzielną. Juan zegna rodzinne brzegi [jak Byron to niegdyś czynił – opis smutku]. W ogóle Byron ma słabość morską] Juan płacze jako Żydzi u wrót Babilonu. Byron byłby się może i wzruszył, ale „Muza szydzi”. Słone łzy padają na słoną toń morza [tu Byron wyjaśnia, ze czytał właśnie „Hamleta” i tam było podobnie, tylko słodkie na słodkie]. Juan czyta nawet list od Julii i poprzysięga jej wierna miłość, ale okręt zachwiał się i Juan miał atak mdłości. Dygresja o stosunku miłości do chorób – miłość przetrzyma śmiertelne rany i otwieranie żył, ale nie pigułkę na przeczyszczenie. Pół godziny po trzynastej nastał taki sztorm, ze okręt zaczyna tonąć – ratunkiem są pompy [tu reklama pomp wyrabianych przez Mr Manna w Londynie]. Kolejny dzień rejsu, pogoda tylko pozornie sprzyja podróżnikom, wpadają w wir – okręt się przewraca. Mimo wszystko znów go ratują przed zatonięciem!! Muszą odrąbać 2 maszty. Jedni się modlą, inni piją. Juan z 2 pistoletami w łapkach wzbrania dostępu do alkoholu, by umierający nie wyzbyli się resztek człowieczeństwa – więc już nie piją Na dziurawym okręcie dryfującym bez żagli zaczyna brakować wody i jedzenia. Podróżni z rozpaczy zaczynają budować tratwę, mają też łódź. Okręt tonie. Juanowi dostała się szalupa, o co nie było trudno, gdyż większość pasażerów upiła się lub zmarła ze strachu. Zdołał uratować psa i ochmistrza. W szalupie jest 30 zmarzniętych i głodnych osób. Jak wiadomo najdłużej żyją ci, którzy mają największą chęć do życia. Trzeciego dnia dryfowania w szalupie zjadają ostatki prowiantu, piątego dnia zabijają psa Juana, mimo jego stanowczego sprzeciwu. Szóstego dnia nawet Juan zjada kawałki pieska, siódmego zaczynają mieć „kanibalowe chuci”, zjadają jeszcze resztki skórzanych czapek i kamaszy. Wreszcie urządzają losowanie, na które Juan musi poświęcić list od Julii. Los pada na ochmistrza Juana, Pedrillę. Cyrulik podcina mu żyły i dostaje jeszcze ciepłą krew jako swój przydział. Jedzą wszyscy, oprócz 4 majtków i Juana. Ci, którzy zjedli ludzkie mięso wpadają w obłęd i umierają. Mimo to ci, którzy się ostali, żądają kolejnego ciała – los pada na tłustego chłopca okrętowego, ale w końcu oszczędzają go, bo prawdopodobnie ma jakąś chorobę weneryczną  Udaje się im złapać 2 jaskółki wodne. Pada deszcz, więc maja odrobinę słodkiej wody. W łódce było 2 ojców: jeden miał silne zdrowe dziecko, które jednak szybko zmarło, a on patrzył na to obojętnie, drugi ledwie przeżył śmierć dziecka. Gdy wreszcie trup dziecka tonie, a ojciec pada ledwie żywy z rozpaczy na niebie pokazuje się tęcza. Widok ten podnosi rozbitków na duchu. Byron zastanawia się nad specyfiką wiary w omeny. Tego samego dnia ich oczom ukazuje się biały ptak – nie zbliżył się jedna do łodzi, bo by go zjedli. Pojawienie się ptaka rozbitkowie uznają za omen. Następnego dnia widzą ląd w oddali, udaje się im także złapać wielkiego żółwia. W łodzi jest już tylko 4 żywych i 3 trupy, których nie mają siły wyrzucić za burtę. Rozbitkowie tak tęsknią za lądem, że nie zważają na skały i rozbijają łódź. Juan dobrze pływa [jak Leander Ekenhead i Byron – mógłby przepłynąć Hellespont – Byron przepłynął Hellespont w maju 1810 r] jednak dwóch rozbitków tonie, jednego zjada rekin. Juan dociera do brzegu i mdleje z wysiłku. Budzi się i nie wie, co się stało, a tu na jego ustach usta dziewoi [lat 16]. Dziewczyna o czarnych oczach i jej służąca [Zoe, lat 17] wnoszą go do groty i tam pielęgnują. Następuje opis bogatych strojów kobiet. Zrobiły mu zupkę [która jest lepsza dla chorych niż uczta Achillowa, choć może nie tak poetycka]. Dziewczyna jest córka greckiego rybaka, łowcy i pirata, ma na imię Hajdea. Wszyscy się w niej kochali, ale ona na to nie zważała, bo kochali się głównie w jej posagu. Zobaczyła Juana i zlitowała się nad nim, bo był przystojny bardzo i bielutki. Musi go trzymać w ukryciu, bo gdyby ojciec się o nim dowiedział, sprzedałby go. Dziewczęta robią mu legowisko w jaskini i obiecują przynosić jedzenie. Hajdea nie może
w nocy spać – w odróżnieniu od Don Juana, który śpi jak kamień – rankiem budzi całą służbę, bo jak twierdzi, chce zobaczyć wschód słońca. Juan miał słabość do pięknych twarzy, nawet gdy odmawiał pacierze nie wabili go święci męczennicy, tylko Piekar twarz Marii. Juan był głodny, wiec Byron może snuć dygresje o polędwicy i baranach  tłumaczy mit o Pazyfae – ona po prostu wspierała chów byków, bo wołowina jest zdrowa [taaak?? A co? Wściekłych krów w XIX wieku nie było?? ] i dobra dla wojowników. Juan je tak łapczywie, że Zoe siłą mu zabiera część jedzenia, by nie dostał niestrawności. Potem dostaje turecko – greckie ubranie. Niestety Juan niewiele pamięta z greckiego, wiec nie bardzo rozumie, co Hajdea do niego mówi. Ta postanawia uczyć go języka [Byron uważa, ze to miłe, on sam od kochanki uczył się greckiego, tureckiego i hiszpańskiego]. Kiedy wyjeżdża ojciec – pirat, kochankowie zażywają pełnej wolności – idą sobie na nocną przechadzkę. Patrzą na księżyc, sobie w buźki i następuje pocałunek [długi liryczny fragment o pocałunku] Byron rozwodzi się nad tym, jaka to był niebezpieczna chwila, jak się kochali, jak szli w równie chyżym do piekła pochodzie. Następnie Byron snuje rozważania o naturze miłości kobiet i o tym, jak się zachowują,, gdy się je rzuci. Tudzież deklaruje, ze on, Byron, jest za miłością stałą i dozgonna, choć minionej nocy na zabawie śliczną spotkał Włoszkę … „Serce jak błękit, w niebie ma mieszkanie / w nim się jak w niebie zmiany dzieją co dnia”.

Previous Gdy pracy brak
Next Problem ciągłości