Kochankowie


Kobieta, która miała jednego kochanka, będzie miła ich wielu, ale tylko pierwsza miłość to miłość kochanka, później to już miłość miłości „Miłość w parze z małżeństwem nie chodzi”, „Poezja ileż poniosłaby straty, / Gdyby Petrarka z Laurą był żonaty”. Dante i Milton skreślili tak dobrze piekło, bo byli żonaci. To nie jest zresztą winą Byrona, że Don Juan i Hajdea nie wzięli ślubu, tylko ich samych, więc nich czytelnik się nie czepia  Ojca – pirata można równie dobrze nazwać ministrem skarbu ściągającym podatki. Byron przedstawia wykaz dochodów pirata. Ojciec wraca – niespodziewanie przybija do brzegu po innej stronie wyspy niż zazwyczaj. Tu rozważanie, że nie każdego powracającego mężczyznę spotka los Ullissesa… Ojciec wyrusza na jakaś imprezę i nie może się połapać, co się dzieje [opis uczty]. Ojciec nazywa się Lambro. A wszystko to, bo przyszła plotka o jego śmierci. Hajdea przywdziała na jakiś czas żałobę, ale teraz już wyprawiła gody. Lambro nie zareagował agresywnie, bo był arystokratą, mimo swojego rzemiosła. Pyta pijanych, którzy go nie poznają, co to za uczta. Ci mu mówią, ze umarł i teraz rządzi Hajdea i nowy pan. Następuje długie rozważania o charakterze Lambra: tak naprawdę stał się rozbójnikiem z upadkiem niewoli tureckiej
i z miłości do Grecji. Wszystko, co w nim było dobre skoncentrowało się w miłości do córki. Zastał kochanków przy wieczerzy [opis, co jedli, nowych mebli, ubioru Hajdei, jej strasznie gęstych długich włosów]. Wśród świty jest poeta, który zawsze chwali teraźniejszość- jest zmienny jak magnes, nieraz klepiący biedę, dostosowuje się zawsze do oczekiwań słuchaczy. Tu jego pieśń dla Greków: pisana sekstyną, 10-zgłoskowcem, ababcc, o utraconej ojczyźnie i sromocie niewoli. Po pieśni rozważania o tym, że słowa mają byt, mogą wszystko przeżyć. I o poetach- każdego
z nich da się skompromitować jakimś fragmentem z życia. Aż wreszcie „len do powieści…- ma w tym krytyk rację, że mym największym błędem są dygresje.” Jednak wcale nie wraca do tematu, tylko znów krytykuje Wordswortha: „Mówi Horacy: Homer czasem drzemie, a my powiemy Wordsworth nie śpi czasem. ”Skończyła się uczta. Zachód słońca. „Ave Maria na ziemi i niebie”, czyli czas pacierzy i kochania. [przy okazji
o tym, że Byron ma ołtarze „na górach, w mórz szumie” itd. więc szybciej się dostanie do Boga niż kazuiści]. Właśnie o zachodzie słońca dobrze jest się modlić. Apostrofa: „Zmierzchu! Z ciebie się wszystko dobro bierze!”

Previous Jak ubiegać się o zasiłki?
Next Linia doktrynalna