Basista


Gdy zaczynaliśmy grać ze Stefanem był zdecydowanie najsłabszy w zespole. Miał co prawda jakieś tam doświadczenie jako basista i dysponował własnym sprzętem, jednak technicznie mocno odbiegał od reszty składu i potwornie się denerwował gdy coś mu nie wychodziło. Stefan jednak, jak się okazało, ma trochę charakteru. Najpierw zawziął się i zaczął dużo ćwiczyć, dzięki czemu wkrótce jego granie zaczęło wyglądać o wiele lepiej niż na początku. Widać było wyraźnie, że nasz basista złapał bakcyla. Odłożył trochę pieniędzy i postanowił zainwestować w lekcje. Zdecydował, że nie interesuje go nauka u kogokolwiek, bo równie dobrze może siedzieć przed komputerem i przerabiać lekcje wideo, jego nauczyciel musiał być basistą nietuzinkowym i najlepiej, żeby miał doświadczenie pedagogiczne. Takiego basistę Stefan znalazł w ciągu kilku miesięcy.
Wkrótce potem nasz basista przestał stanowić najsłabsze ogniwo, nabrał swobody i pewności siebie. Do tego nauczył się czytać nuty nie gorzej od saksofonisty będącego po szkole muzycznej drugiego stopnia. Wkrótce zaczął też grać z drugim składem i zyskał sobie status jednego z najlepszych trójmiejskich basistów.
Stefan zamierza rozwijać się nadal. Cały czas chodzi na lekcje i ćwiczy, mimo że skończył już studia i poszedł do pracy. W najbliższym czasie planuje zainwestować w kontrabas. Gdyby ten plan wszedł w życie, zyskalibyśmy klasyczne, jazzowe brzmienie. Na początku wcale nam o to nie chodziło, jednak siłą rzeczy grając ze sobą i ucząc się standardów czy tego chcieliśmy czy nie – zaczęliśmy iść w tą stronę. Jestem ogromnie ciekaw, w jaką stronę pójdzie nasz rozwój.

Previous Zajęcia pozalekcyjne
Next Nauka poprzez zabawę